Kuźna Raciborska
::: Zagadka relikwii św. Walentego

Przez długi czas spoczywały w parafialnym skarbcu. Kilka lat temu w odnowionym relikwiarzu trafiły do ołtarza św. Floriana. W kościele pocysterskim w Rudach znajdują się relikwie św. Walentego.

Historię rudzkich relikwii św. Walentego spowija mgła tajemnicy. Podobnie jak słynną „Summę de confessionis discretione”, czyli „Traktat o tajemnicy spowiedzi” mnicha Rudolfa. Bezcenny rękopis, przechowywany niegdyś w bibliotece opactwa w Rudach, a dziś w zbiorach specjalnych Uniwersytetu Wrocławskiego, budzi w świecie nauki ożywione spory. Nie udało się ustalić, do jakiego zakonu należał Rudolf, który spisał zasłyszane w konfesjonale magiczne praktyki dziewcząt. Czy był cystersem? A może franciszkaninem? Nie wyjaśniono, gdzie powstał rękopis traktatu. Czy w Rudach, czy może - jak chce wielu badaczy - na pogranicza Szwabii i Turyngii? 

Nie ma żadnego tropu, który pozwoliłyby rozwikłać zagadkę dwóch rudzkich fragmentów kości św. Walentego. Niewielki relikwiarz w kształcie promienistej monstrancji znajduje się w specjalnym, chronionym szybą pojemniku na święte szczątki ołtarza św. Floriana. Tuż przy przepięknej barokowej kaplicy maryjnej z łaskami słynącym obrazem Matki Boskiej Pokornej. Budzi coraz większe zainteresowanie, choć jeszcze kilka lat temu skrywano go w sejfie. Zdaniem dr. Jerzego Gorzelika z Zakładu Historii Sztuki Uniwersytetu Śląskiego, relikwiarz prezentuje typ datowany najwcześniej na XVII w., choć w tym przypadku możemy mieć do czynienia z XIX bądź nawet XX-wieczną barokową imitacją.

I znów, jak z mnichem Rudolfem, rodzi się szereg pytań. Czy kości sprowadzono do Rud dopiero w XVII w., czy też wcześniej - w średniowieczu, a pierwotny relikwiarz zaginął? Żywoty wspominają trzech świętych Walentych. Który więc z nich ma cząstkę swojego ciała w starym górnośląskim opactwie? Czy jest ona autentyczna?

Święty mało popularny

Śląskie klasztory już w XIII w. słynęły z posiadanych relikwii. Konwent cysterek w Trzebnicy chlubił się szczątkami św. Jadwigi, a opactwo św. Wincentego na Ołbinie (dziś Wrocław) relikwiami świętego Eustachego i św. Eulalii. Ciągnęły tu tłumy rozmodlonych wiernych, dla których czaszka, kość, włos a nawet fragment szaty wyniesionego w Kościele na ołtarze spełniały w średniowieczu szczególną rolę pośrednika między nimi a nietykalnym Bogiem. Strudzony pielgrzym żył wizją szczęścia wiecznego w Niebie. Wierzył, że przy relikwiach jego modlitwa nabiera szczególnej mocy. Że łaska jest na wyciągnięcie ręki. Kościół wzmacniał to przekonanie, obdarowując wiernych odpustami. Za odpowiednią ofiarą rzecz jasna. 

Już z 1214 r. pochodzą najstarsze śląskie (trzebnickie) dokumenty odpustowe wydane mocą autorytetu arcybiskupa Henryka Kietlicza oraz biskupa wrocławskiego Wawrzyńca. Górnośląskie opactwo w Rudach nie było oazą w morzu średniowiecznej pobożności budowanej wokół kultu szczątek i pamiątek po świętych. Mnisi z pewnością posiadali relikwie. Liturgia cysterska nakazywała umieszczać je na ołtarzu przez większą część roku. Średniowiecznych rudzkich dokumentów odpustowych jednak nie ma. Zachowane wzmianki z tego okresu nic o relikwiach Walentego nie wspominają. Podobnie zresztą, jak o średniowiecznym obrazie Matki Boskiej Pokornej, który, wedle miejscowej tradycji, otaczano czcią już w 1228 r. Sporo wiadomości o pielgrzymach i cudach zdziałanych mocą Madonny pojawia się jednak w czasach nowożytnych, głównie w okresie reformy Kościoła XVII i XVIII w. Niestety, relikwie św. Walentego dalej zbywane są milczeniem. Jego kult nie utrwalił się w miejscowej tradycji. Jedynie fakt, iż święty ten nie był popularny w śląskich klasztorach cysterskich może tłumaczyć niepokojące ubóstwo informacji.

Który Walenty?

Tymczasem liczne podróże opatów rudzkich na Zachód Europy, głównie na kapitułę generalną cystersów w Citeaux, mogły przynieść plon w postaci sprowadzenia relikwii św. Walentego. Stało się to najprawdopodobniej w średniowieczu, kiedy kult świętych szczątek był najbardziej rozpowszechniony. Nie można jednak wykluczyć, że doszło do tego w XVII/XVIII w., kiedy opactwo przeżywało swój największy rozkwit. Dokonano wówczas przebudowy klasztoru w duchu baroku. Przy kościele, z racji wzrastającego ruchu pielgrzymkowego, powstała okazała kaplica mariacka.

Posiadanie i to niejednych relikwii było z pewnością ambicją rudzkich mnichów. Jeśli nawet udało się im pozyskać autentyczne fragmenty ciała św. Walentego, to jednak na zawsze tajemnicą pozostanie, któryż to Walenty miał promieniować łaską w ich kościele. Czy patronujący amorom Rzymianin i biskup Terni, czy też orędownik epileptyków i obłąkanych rodem ze starożytnej Recji?

Najbardziej prawdopodobne wydaje się, że w Rudach zaszczepiono kult Walentego z Recji, choć z informacji przy rudzkim relikwiarzu wymieniany jest biskup Terni. Święty od wieków znany był na Śląsku i innych ziemiach polskich jako orędownik na wypadek problemów psychicznych i nerwic, padaczki i obłąkania. Od dawna jest patronem chorych w Bieruniu, gdzie również przechowuje się jego relikwie. Jako orędownik zakochanych postrzegany jest w Polsce dopiero współcześnie, choć na zachodzie jest strażnikiem miłości już od wieków. 

Kult Walentego miał w Rudach charakter raczej marginalny, co może tłumaczyć brak jakichkolwiek informacji na ten temat. Krąg jego adoratorów nie był zapewne wielki. Epileptycy, obłąkani czy znerwicowani nie mogli przed wiekami liczyć na zrozumienie i społeczną akceptację. Często nie rozumiano istoty ich chorób. Powszechne były posądzenia o kontakty z siłami nieczystymi. Zostawieni sami sobie ze wstydliwymi przypadłościami zanosili modły do Walentego w odosobnieniu. Trzeba też wspomnieć, że Walenty patronował pszczelarzom, co z kolei może sugerować, iż w Rudach stał na straży obfitości klasztornych barci.

Nierozstrzygnięta pozostanie kwestia autentyczności szczątek. Z historii znamy szereg przykładów ewidentnych falsyfikatów. Mnożono gwoździe z drzewa Krzyża, pod wpływem ekstatycznych wizji duchownych odnajdywano rzekomo prawdziwe choć dawno zaginione groby męczenników, a sprytni handlarze oferowali nawet pieluchy i sianko z betlejemskiego żłobka. Wydaje się jednak, że cystersi nie pozwoliliby sobie na sprowadzenie wątpliwych relikwii. Historia okazała się dla nich nadzwyczaj łaskawa. Podczas gdy szereg śląskich relikwii bezpowrotnie zaginęło, te przetrwały, nie tylko kasatę klasztoru w 1810 r., ale i ostatnią wojnę.

Dziś znajduje się koło nich kartka z informacją, że św. Walenty to patron zakochanych.

Grzegorz Wawoczny

Kim naprawdę był św. Walenty, wspominany w Kościele katolickim 14 lutego. Żywoty wspominają trzech świętych o tym imieniu. Pierwszy to Walenty Rzymianin. W „Martyrologiach Rzymskich” napisano, że był kapłanem i męczennikiem, który „po wielu cudownych uzdrowieniach i dowodach mądrości, kijami był bity i za cesarza Klaudiusza został ścięty”. W czasie prześladowań asystował męczennikom w czasie ich procesów i egzekucji. Doprowadzony przed oblicze Calpurniusa - prefekta Rzymu, katowany straszliwie, nie wyrzekł się wiary, za co, 14 lutego 269 r., stracił życie. Pochowany został w Rzymie przy via Flaminia. W 350 r., z polecenia papieża Juliusza I, nad jego grobem zbudowano bazylikę - jedno z najstarszych miejsc pielgrzymkowych. W VII w. świątynia została zburzona (pozostały po niej ruiny w pobliżu katakumb), a relikwie świętego przeniesiono do kościoła św. Praksedesa. Za sprawą Walentego dokonały się ponoć liczne cuda. Cesarz Klaudiusz, chcąc zwerbować młodzieńców do armii, zakazywał im wstępować w związki małżeńskie. Satrapa wściekł się ponoć na wieść o potajemnych ślubach udzielanych przez Walentego. Kolejny św. Walenty to biskup Terni, żyjący w III w., zmarły jako męczennik w 273 r. Zasłynął z udzielenia pierwszego ślubu chrześcijaninowi i pogance. Jego relikwie znajdują się w katedrze w Terni i są celem licznych pielgrzymek. Na srebrnym relikwiarzu umieszczono napis „Święty Walenty, patron miłości”. Postać biskupa Terni jest dziś utożsamiana z Walentym Rzymianinem, bo obaj, co ciekawe, wysyłali ponoć miłosne listy: Rzymianin do córki strażnika więziennego, w której się zakochał, a biskup do wiernych, których przekonywał o swojej miłości do Chrystusa. Mamy wreszcie żyjącego w V w. św. Walentego z Recji - dawnej prowincji rzymskiej na obecnym pograniczu niemiecko-austriacko-szwajcarskim, patrona epileptyków i opętanych. Relikwie św. Walentego rozsiane są po całej Europie. W Polsce znajdują się w Chełmie, Krakowie, Lublinie i Bieruniu na Górnym Śląsku.


WAW,04-03-2010
  :::  drukuj  :::  wyślij znajomemu  :::  
pigułka
pigułka
zapowiedzi
Klauzula informacyjna RODO - polityka prywatności.
Ta witryna internetowa wykorzystuje technologię plików cookie (tzw. "ciasteczek") w celu: administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług, w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). W tym przypadku, cookie przechowuje informację o unikalnym identyfikatorze sesji. "Ciasteczka" nie przechowują danych prywatnych dotyczących użytkownika, takich jak: imię, nazwisko, hasło, lokalizacja lub adres IP. Zamykając poniższe okienko, automatycznie wyrażasz zgodę na wysyłanie cookies do Twojej przeglądarki. Wtedy też, okienko z tą informacją nie będzie pojawiać się ponownie. Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies.
Przejdź do serwisu