Kuźna Raciborska
::: Światowe życie w rudzkim pałacu

Rodzina książąt von Ratibor uratowała stare rudzkie opactwo przed zagładą i uczyniła zeń miejsce znane na królewskich i książęcych dworach całej Europy.

W 1810 r. Prusy przeprowadziły sekularyzację dóbr kościelnych. Znacjonalizowane majętności miały podreperować królewski budżet, nadwyrężony mocno niepowodzeniami armii Fryderyka Wilhelma III w wojnie z Napoleonem. Po ponad 550 latach z rudzkiego opactwa wygnano mnichów cysterskich. Monarcha zlicytował klasztorne kosztowności i wszystko, co przedstawiało jakąkolwiek wartość, ale jego urzędnicy nie bardzo wiedzieli, co począć z klasztorem. Kościół oddano na cele kultu. Przyszłość pięknej trójskrzydłowej gotyckiej klauzury z wirydarzem otoczonym krużgankami oraz barokowego pałacu opackiego stanęła pod znakiem zapytania.

Nieszczęśliwa para

Opustoszały klasztor miał dwóch właścicieli zanim, w 1820 r., bezcenny zabytek przejął Wiktor Amadeusz landgraf von Hessen-Rothenburg. Do tego czasu próbowano wcielić w życie kilka nienajlepszych pomysłów na zagospodarowanie obiektu. Najpierw planowano tu usadowić fabrykę włókienniczą, a potem, za namową gliwickiego aptekarza Specka, sanatorium z zakładem balneologicznym wykorzystującym dawną opacką studnię z leczniczą rzekomo wodą (ostatecznie okazało się, że walory te są mocno wątpliwe). Wreszcie uznano, że klasztor nadaje się na magazyn broni rybnickiej landwery, ale wojsko nie skorzystało z oferty. I całe szczęście.

Wiktor Amadeusz, poza starym opactwem, przejął na Górnym Śląsku sporo gruntów rolnych, lasów, folwarków i stawów. Stał się jednym z największych posiadaczy ziemskich. Położone wśród lasów Rudy obrał na jedną ze swoich siedzib, dzieląc ją z rodowym gniazdem Rothenburg nad Fuldą w Hesji, a pod koniec żywota z pałacem w Zębowicach. Szczęściu w interesach nie towarzyszyły jednak powodzenia na niwie familijnej. Już w 1830 r. Wiktorowi zmarła ukochana żona Eliza. Ona sam, bez potomka-dziedzica, rozstał się z życiem cztery lata później. Para nieszczęśliwych kochanków znalazła wieczny spoczynek w Rudach, gdzie w kruchcie kościoła WNMP wystawiono im okazały sarkofag (kilka lat temu został zrekonstruowany).

Spadek dla braci

Ogromny spadek po Wiktorze przypadł bratankom Elizy - Wiktorowi Maurycemu (1818-1893) i Klodwigowi Karolowi (1819-1901) z rodziny Hohenlohe-Schillingsfürst. Pierwszy osiadł w Rudach, drugi, zadowalając się dziedzicznymi rodzinnymi majętnościami we Frankonii, poświęcił się całkowicie polityce, dostępując godności ministra spraw zagranicznych, premiera i kanclerza Niemiec. Dodajmy też, że żoną Klodwiga była Maria ks. zu Sayn-Wittgenstein-Berleburg, córka polskiej arystokratki Stefanii Radziwiłł.

Wiktor Maurycy przejął w zarządzanie ogromne dobra ziemskie na Górnym Śląsku, które rychło stały się zapleczem żywnościowym dla przemysłowej kopalniano-hutniczej aglomeracji Zabrza, Gliwic, Bytomia, Katowic i Królewskiej Huty. Należny mu był tytuł Herzog von Ratibor und Fürst von Corvey. Górnośląską schedę przejmowali potem jego najstarsi synowie - kolejno Wiktor II i Wiktor III. Książę następca Wiktor IV zginął w 1939 r. podczas kampanii wrześniowej. W 1945 r. rodzina utraciła Rudy. Zanim jednak książętom von Ratibor przyszło się pożegnać z Górnym Śląskiem, uczynili dla Rud niemniej niż cystersi.

Nadzwyczajna głowa kozła

Wiktor I obrał opactwo na swoją główną rezydencję i nie miał bynajmniej zamiaru burzyć cysterskiej klauzury, a na jej miejscu wznosić nowej budowli wedle modnej podówczas klasycystycznej modły. Zdecydował, że wiekowe założenie zostanie zaadaptowane na okazały pałac książęcy w ulubionym przez niego neogotyckim duchu. W 1859 r. wytrawny niemiecki architekt Karl Lüdecke (1826-1894) skreślił pierwsze rysunki pomiarowe opisujące zamierzoną przebudowę. W 1863 r. architekt przedstawił projekty nowych aranżacji wnętrz oraz ujednolicenia w duchu neogotyku detali architektonicznych elewacji. Swoje zamiary zrealizował jednak tylko częściowo. Nie doszło np. do adaptacji piętra jednego ze skrzydeł na salę balową, nad którym miała się wznosić dodatkowa wieża.

Wnętrza urządzono w myśliwskim rycie. Ściany zdobiły trofea, mające łowy za główny temat rysunki (m.in. bezcenne grafiki Johanna Eliasa Ridingera) oraz wypchane okazałe sztuki zwierzyny, w tym ostatni upolowany w tutejszych lasach niedźwiedź. W 1912 r., na łamach niemieckiego czasopisma „Wild und Hund”, nie kryto zachwytu po wizycie w Rudach: - Wewnętrzny charakter pałacu dostosował się do otaczającego krajobrazu i lasu. W domu przodującego myśliwego i łowcy zbiory jego trofeów są rozkoszą dla serca i oczu każdego znającego się na rzeczy myśliwego. Upolowana zwierzyna ukazuje się tam w wielkich bogactwie, na korytarzu i w komnatach pałacu. Jest bardzo stylowo uporządkowana, daleka od jakiejś przesady. Licznie spotykamy srebrne szyldy oraz brązowe, srebrne i złote medale będące perłą niejednej dawnej wystawy. Trofea i egzemplarze zwierząt są z własnych, śląskich i austro-węgierskich rewirów łowieckich. Nie występują egzemplarze egzotyczne. Prawdziwy myśliwy, który ma okazję zobaczyć pałac, z pewnością nie przepuści tej okazji. Na środku korytarza sęp rozpościera swe skrzydła, obok wisi nadzwyczajna głowa kozła.

Najlepsze trofea księcia znajdują się w hallu. Poza niedużym niedźwiedziem, którego książę upolował przed kilku laty w Krainie, jest tutaj największy jeleń zastrzelony w księstwie w 1902 r. To szesnastolatek, który na berlińskiej wystawie poroży w 1903 r. został odznaczony 1 szyldem. Dalej znajduje się szereg najsilniejszych jeleni węgierskich. Za hallem znajduje się rząd pokoi, w których jego majestat zamieszkuje przy każdorazowym pobycie w Rudach. Korytarz ma w całości około pięćdziesiąt metrów długości. Jest bogato wyposażony w łopaty łosia, wieńce jeleni i parostki saren. Obraz uzupełnia kilka starych, bardzo pięknych szaf i skrzyń oraz głowa i futro żubra, którego książę upolował u księcia pszczyńskiego.

Otoczenie pałacu zagospodarowano na park z ogrodem i zwierzyńcem. W 1886 r. podziw nad efektem tych prac wyrażał Konstanty Damrot. Porównał park do ogrodów cysterskich w Oliwie, pisząc: - nie dozwalają już następnym gospodarzom i panom zetrzeć z nich charakterystycznej cechy, a takową stanowią przecudne drzewa, cieniste ganki, obszerne murawy i wody, umiejętnie wciągnięte do ogólnego planu.

Wszystko jest kolossal

Kolejny interesujący opis pałacu wyszedł spod pióra Janusza Meissnera, autora książki „Jak dziś pamiętam”: - Jest to wielkie gmaszysko zbudowane w czworobok dokoła obszernego wewnętrznego dziedzińca. Ma tylko dwie kondygnacje, ale liczy ponad 120 sal, holów, gabinetów, pokojów gościnnych z łazienkami, buduarów itp., a prócz tego w facjatach odpowiednią ilość pomieszczeń dla służby, na książęcą garderobę, na broń myśliwską, na pościel, bieliznę itd. Kuchnie, spiżarnie, pralnie i inne urządzenia gospodarcze znajdują się w suterenach. Książęce apartamenty mieszkalne, olbrzymia jadalnia i salony reprezentacyjne umeblowane są z magnackim, pruskim brakiem dobrego smaku. Wszystko jest kolossal - ciężkie, solidne i przeważnie bardzo brzydkie. Wyjątek stanowią dywany: perskie, tureckie, chińskie a także bogata kolekcja trofeów myśliwskich: poroża jeleni, danieli i kozłów oraz szable i fajki dzików.

To, co nie przypadło do gustu Meissnerowi, oglądającemu pałac w 1921 r., kiedy to był powstańcem - członkiem grupy Wawelberg, podobało się bardzo europejskiej arystokracji. Cała plejada dobrze urodzonych chętnie zaglądała do górnośląskich włości rodziny von Ratibor. Ta bowiem cieszyła się koneksjami na cesarskim dworze. Wydała wielu dyplomatów, wysokich rangą wojskowych, wchodziła w koligacje rodzinne z innymi możnymi rodami. W Rudach bywał wielokrotnie kardynał Gustaw Hohenlohe, brat księcia Wiktora, purpurat od 1866 roku, arcybiskup Edessy, biskup Albano.
Jesienią 1866 r. przebywała w Rudach księżna Wiktoria, córka brytyjskiej królowej i późniejsza cesarzowa Prus - żona Fryderyka III, nieutulona wówczas w bólu po śmierci syna. Dwukrotnie gościł tu jej syn - wielki łowczy cesarz Wilhelm II. W 1910 r., na cześć monarchy, pałac rozświetlono na czerwono i urządzono pokaz ogni bengalskich.

Niemniej imponujący przebieg miały gościny innych znakomitości. „Nowiny Raciborskie” z 1889 r. pisały: - Rudy. Odbywały się tu u nas w końcu zeszłego tygodnia wielkie uroczystości. Całe miasteczko nasze przystrojone zielenią wyglądało wcale pięknie a mieszkańcy wołali hoch aż się uszy trzęsły. Wszystko to działo się na powitanie młodej pary książęcej, to jest syna naszego księcia (księcia na Raciborzu) i narzeczonej jego, włoskiej księżniczki di Sartirana. Zamek i cały park zamkowy jaśniał wieczorem od setek świateł i ogni sztucznych, muzyki grały niemieckie i włoskie nuty, a dzieci szkolne jak wojsko przed młodą parą przechodziły. Całej tej uroczystości sprzyjała piękna pogoda. Nazajutrz urządzono na cześć młodej pary pochód z pochodniami i oświecono znów cały zamek i ogród.

Prasową relację zakończono komentarzem: - Gdyby starzy księża Cystersi z grobu wstali, pewnoby swej dawniejszej pięknej siedziby ani nie poznali. I choć, rzeczywiście, pałac nie spełniał już wówczas sakralnych funkcji, to jednak dawna klasztorna bryła klauzury i siedziby opatów została w całości zachowana. Po spaleniu w 1945 r. przez Rosjan jest dziś pieczołowicie odbudowywana przez diecezję gliwicką.

Grzegorz Wawoczny


WAW,23-10-2008
Galeria: rudzki pałac
obrazekobrazekobrazekobrazekobrazek
obrazekobrazekobrazekobrazekobrazek
obrazekobrazekobrazek  
  :::  drukuj  :::  wyślij znajomemu  :::  
pigułka
pigułka
zapowiedzi
Klauzula informacyjna RODO - polityka prywatności.
Ta witryna internetowa wykorzystuje technologię plików cookie (tzw. "ciasteczek") w celu: administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług, w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). W tym przypadku, cookie przechowuje informację o unikalnym identyfikatorze sesji. "Ciasteczka" nie przechowują danych prywatnych dotyczących użytkownika, takich jak: imię, nazwisko, hasło, lokalizacja lub adres IP. Zamykając poniższe okienko, automatycznie wyrażasz zgodę na wysyłanie cookies do Twojej przeglądarki. Wtedy też, okienko z tą informacją nie będzie pojawiać się ponownie. Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies.
Przejdź do serwisu