Pietrowice
::: Zjawy z Kornic

Mieszkańcy byli zbyt wystraszeni, by skusić się na pieniądze. W końcu jednak odwagę wykazał pewien młody i silny smolarz, pracownik dworu. Starzec dał mu kredę i powiedział: - zrób tym po środku sali okrąg i wejdź tam. Potem czekaj do północy aż pojawią się duchy.

Z tą małą miejscowością w gminie Pietrowice Wielkie związana jest ciekawa legenda o duchach, które kiedyś opanowały tutejszy zamek. Dziś tej mrocznej budowli, której geneza sięga ponoć średniowiecza, już nie ma. Pozostałości po niej znajdują się na bagnistym obniżeniu terenu w sąsiedztwie folwarku. Wypatrzeć tu można zarysy grobli i obwałowań. 

Co wiemy o samej miejscowości? Z 1283 r. pochodzi dokument wystawiony cystersom w Rudach, który wymienia podkomorzego cieszyńskiego, niejakiego Jeschko z Kornic. W 1317 r. wieś należała do klasztoru dominikanek w Raciborzu. Wielokrotnie potem zmieniała właścicieli. Na przełomie XV i XVI w. od Rottenbergów przejęli ją Reiswitzowie. W połowie XVII w. przeszła do majętności Trachów, a dokładnie Carla Gottlieba. W 1731 r. jako właściciel pojawia się Hieronim von Bernini i jego rodzina, pochodzący z Wenecji ród podniesiony w monarchi Habsburgów do stanu rycerskiego. W 1788 r. sprzedał on Kornice hrabiemu von Haugwitz na Krapkowicach. W 1830 r. ten pozbył się tutejszych majętności na rzecz państwa, uzyskując na to aprobatę króla Wilhelma III.

W 1836 r. Kornice nabył dr Wilhelm von Eicksted. 31 maja 1911 r. od Idy Evy Adelheid von Eickstedt, z domu von König nabył je pan na Ciężkowicach, Georg von Dittrich. W maju 1932 r. właścicielką Kornic stała się wdowa po Georgu Dittrichu, Elisabeth von Dittrich, z domu von Jony-Jamnik. Mieszkała w Kornicach do 1945 r. Uciekła tuż przed nadejściem Armii Czerwonej. Co ciekawe była skoligacona z panami Wojnowicach, Banckami. W kwietniu 1942 r. przekazała majątek kornicki swojej córce Marie Adelheid von Banck, z domu von Dittrich, na Wojnowicac”. Warto dodać, że już Georg von Dittrich, 22 lipca 1928 r., sprzedał swojej córce Marie Adelheid i jej małżonkowi Eduardowi von Banck zajmujący ponad 103 ha folwark zwany Pulowem (Paulshof).

Według legendy, wzmiankowanej przez wspomnianego już Jerzego Hyckla, zamek w Kornicy był kiedyś podobno kościołem. Pierwsi właściciele tutejszego majątku ziemskiego, rodzina o nazwisku Kornitze, byli bardzo okrutni. W głębokim lochu więzili swoich wrogów, dłużników i jeńców. Wielu z nich straciło tu życie. Duchy męczenników nawet po śmierci nie mogły opuścić murów kornickiego zamku. Przemykały niespokojnie w nocy przez komnaty i hole.

Kornitzowie dobrze czuli się w obecności duchów. Obcy był im strach przed piekłem i diabłem. Całe noce hulali, a w dzień spali. Po ich śmierci nikt nie chciał w zamku zamieszkać. Wszyscy bali się zjaw. Nie wiedziano jak uwolnić od nich to straszne miejsce. W końcu dowiedziano się, że w Janowicach mieszka starszec, który radzi sobie z duchami. Na prośbę nowego właściciela zamku przybył do Kornicy wraz z kawałkiem święconej kredy. Chciał spędzić w tym strasznym dworze noc. Tylko wtedy, jak przekonywał, mógł przepędzić duchy. Pan na Kornicach jednak na to nie przystał. Nie wierzył w siłę starca i bał się o jego życie. Wyznaczył natomiast ogromnę nagrodę dla tego, kto pójdzie do zamku w nocy zamiast za starca z Janowic.

Mieszkańcy byli zbyt wystraszeni, by skusić się na pieniądze. W końcu jednak odwagę wykazał pewien młody i silny smolarz, pracownik dworu. Starzec dał mu kredę i powiedział: - zrób tym po środku sali okrąg i wejdź tam. Potem czekaj do północy aż pojawią się duchy. Kiedy w rogu usłyszysz krzyki zjaw, idź w ich kierunku i zrób tam kredą znak krzyża. Wtedy wszystko będzie dobrze. Mężczyzna poszedł na noc do zamku i zrobił, jak mu kazano. Rzeczywiście o 12.00 w nocy w komnacie powiało grozą, wraz z ostatnim uderzeniem dzwonu rozległy się okropne krzyki ze wszystkich kątów tak, że nasłuchujących na podwórzu ludzi przebiegła po plecach gęsia skórka. Smolarz był opanowany. Wytyczyno kredą krąg chronił go przed siłami nieczystymi. Jak kazał mu starzec wychodził z niego do miejsc, gdzie pojawiały się duchy. Wszędzie kreślił krzyż. Za każdym razem okropne krzyki stawały się coraz cichsze. Aż w końcu umilkły na zawsze.

Grzegorz Wawoczny


WAW,04-08-2008
  :::  drukuj  :::  wyślij znajomemu  :::  
pigułka
pigułka
zapowiedzi
Klauzula informacyjna RODO - polityka prywatności.
Ta witryna internetowa wykorzystuje technologię plików cookie (tzw. "ciasteczek") w celu: administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług, w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). W tym przypadku, cookie przechowuje informację o unikalnym identyfikatorze sesji. "Ciasteczka" nie przechowują danych prywatnych dotyczących użytkownika, takich jak: imię, nazwisko, hasło, lokalizacja lub adres IP. Zamykając poniższe okienko, automatycznie wyrażasz zgodę na wysyłanie cookies do Twojej przeglądarki. Wtedy też, okienko z tą informacją nie będzie pojawiać się ponownie. Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies.
Przejdź do serwisu