Pietrowice
::: Zaklęte lochy warowni

Pewnego razu (...)  przechodziła tamtędy biedna kobieta z dzieckiem. Od razu zauważyła wielki otwór i czym prędzej udała się do podziemi, by zabrać jak najwięcej złotych monet i najdroższej, najpiękniejszej biżuterii. Wchodząc w podziemia zabrała ze sobą dziecko, które posadziła i rzuciła się na skarby.

Zamek w Krowiarkach (Poln. Krawarn- Polski Krawarz) jest jednym z najpiękniejszych zachowanych do dziś na ziemi raciborskiej. Otoczony ogromnym parkiem, w którym znajduje się mauzoleum Donnersmarcków, wyszedł z wojny cało i dopiero po jej zakończeniu popadał w ruinę. Najpierw znajdowała się tu komendantura radziecka, która jak wynika z zachowanych źródeł archiwalnych, niezbyt wielką wagę przywiązywała do cennego wyposażenia. Potem był m.in. dom dziecka oraz sanatorium. W końcu jednak zamek opustoszał. Dziś jest odnawiany.

Z dziejów pałacu

Pierwsza wzmianka o miejscowości pochodzi z 1223 r. Mieszkańcy płacili wówczas dziesięcinę klasztorowi norbertanek z Rybnika, przeniesionym potem do Czarnowąsów. Pod koniec XV w. przeszły na własność Kaspra Wyskoty z Wodnik, kanclerza księstwa raciborskiego. Pierwszy zamek w tym miejscu, najprawdopodobniej drewniany, staraniem rodziny Beess zbudowano około 1678 r. W 1680 r. przejął go Leopold Paczyński, hrabia Tenczynka pod Krakowem i Paczyny niedaleko Gliwic. Pod koniec XVIII w. Krowiarki przeszły na własność rodziny Strachwitz. Zapadła wtedy decyzja o wzniesieniu nowego zamku, posadowionego w części na partii murów starego. Budowa rozpoczęła się w 1800 r. z polecenia Ernesta Joachima Strachwitza. Zakończyła w 1826 r.

W latach 1852-1877 trwała gruntowna przebudowa, finansowana już przez Mikołaja Gaszyna, po której zamek zyskał wygląd w stylu neorenesansowym i neobarokowym. Gaszynowie weszli w posiadanie Polskiego Krawarza w 1842 r. Kupił go Amand Gaszyn (1815-1866), pochowany przy kościele w Makowie. Wspomniany Mikołaj zmarł w sile wieku we Wiedniu 1 marca 1877 r. Na cmentarzu w Krawarzu znajduje się poświęcony mu krzyż. Do 1892 r. istniała północna, drewniana część zamku, która spłonęła. W tym czasie, od trzynastu już lat, Krowiarki należały do rodziny Donnersmarck. Odziedziczyła je Wanda Malwina Gaszyn, od 1856 r. małżonka hrabiego Hugona Henkel von Donnersmarck. Zamek był w posiadaniu Donnermarcków do 1945 r.

Krowiarskie legendy i podania

Z zabytkiem związana jest ciekawa legenda, spisana przez Jerzego Hyckla. Dawno, dawno temu w Krowiarkach znajdował się wielki zamek. Budowla wznosiła się ponoć przy ulicy nadbrzeżnej, która obecnie biegnie wzdłuż rzeczki o dawnej nazwie Wysz. Niestety runęła w czeluście ziemi, gdyż jej mieszkańcy cały czas biesiadowali i prowadzili grzeszne życie. Jednak raz w roku – w Palmową Niedzielę rozstępuje się w tym miejscu ziemia i tylko wtedy można obejrzeć bogactwa, jakie kryją zaklęte wnętrza zasypanej warowni. Pewnego razu w ten właśnie dzień przechodziła tamtędy biedna kobieta z dzieckiem. Od razu zauważyła wielki otwór i czym prędzej udała się do podziemi, by zabrać jak najwięcej złotych monet i najdroższej, najpiękniejszej biżuterii. Wchodząc w podziemia zabrała ze sobą dziecko, które posadziła i rzuciła się na skarby. W ogromnej chuście kilkakrotnie wynosiła przeróżne klejnoty. Niestety, za siódmym razem, kiedy znalazła się na powierzchni, wejście nagle się zamknęło. Kobieta pochłonięta gromadzeniem złota całkiem zapomniała o dziecku, które zostało w podziemnych korytarzach zapadniętego zamku. Pomimo ogromnego bogactwa, jakie udało jej się zebrać, wróciła do domu nieszczęśliwa po stracie dziecka. Poradziła się też proboszcza, by znalazł jakieś rozwiązanie na uratowanie maleństwa. Ksiądz doradził jej, by dokładnie za rok o tej samej porze udała się w to miejsce. Tak też zrobiła. Kiedy ziemia znowu się rozwarła, obok skarbów ujrzała swoje dziecko. Stało ono pośród złota i trzymało w ręku jabłko. Tym razem nie spoglądała już na zgubne bogactwo, chwyciła je i wyprowadziła całe i zdrowe na powierzchnię. Teraz już wiedziała, że prawdziwy skarb jest przy niej.

Inna legenda związana jest z Gaszynami, rodziną zapewne dość przesądną i mocno wierzącą w cudowne Boskie interwencje. Gaszynowie ufundowali klasztor na Górze Św. Anny oraz – jako wotum w podziękowaniu za ocalenie miasta przez epidemią cholery – Kolumnę Maryjną na raciborskich Rynku. U dominikanów w kościele p.w. Św. Jakuba w Raciborzu znajduje się kaplica z ich kryptą rodową. Za czasów Amanada Gaszyna na pagórku pomiędzy Krowiarkami a Tłustomostami znajdowały się trzy krzyże jako pomniki ocalenia z niebezpieczeństwa życia hrabiny Franciszki Leszczyc-Sumińskiej (1818-1879), kiedy z niewiadomych przyczyn rozbiegły się nagle konie zaprzęgnięte do wozu. Taką wersję podaje znany śląski dziejopisarz z Tworkowa ks. Augustyn Weltzel w wydanej w 1877 r. nakładem Towarzystwa Grobu Bożego książce pt. Pomniki pobożności po ślachetnej rodzinie hrabiów z Gaszyna w Górnym Szląsku.

U Jerzego Hyckla, w wielokrotnie cytowanym zbiorze pt. Was der Sagenborn rauscht. Sagen aus dem Stadt und Landkreise Ratibor, czytamy z kolei: Przed więcej jak stu laty żył w Raciborzu hrabia Gaszyn wraz ze swoją małżonką. Graf, który z powodu swojego zmiennego nastroju nazwany został „dzikim grafem”, był ponoć nieokiełznany w gniewie. Kiedyś podniósł rękę na swoją żonę i uderzył ją. Przerażona uciekła przez okno i pobiegła do pobliskiego lasu. W tamtych czasach raciborskie lasy nie cieszyły się dobrą opinią. Różnego rodzaju hołota ukrywała się tam przed oczami mieszkańców. Dlatego też graf przejął się mocno ucieczką swojej żony. Zwołał służących z psami, przyniósł pochodnie i wyruszył przepełniony żałością do pobliskiego lasu, aby ją odszukać. Znalazł ją rankiem modlącą się na jakimś wzgórzu przy Krowiarkach. Jak najszybciej ją przeprosił. Na pamiątkę tego wydarzenia hrabina ufundowała na wzgórzu trzy krzyże. Na środkowym krzyżu wypisane były imiona rodziny hrabiowskiej w odpowiedniej kolejności: Amand, Fanny, Wanda, Pamilla, Niklas. Dzisiaj nie ma już tam krzyży, ale wzgórze, na którym niegdyś stały nazywa się „wzgórzem Golgoty”.

Ciekawa jest też inna legenda spisana przez Hyckla w 1927 r.: Pewnego razu, a było to w okresie wielkanocnym, pewien hrabia [Gaszyński], który żył w Krowiarkach otrzymał rozkaz przyjęcia w swoim zamku kilku żołnierzy. Był na to gotowy, ale hrabina powiedziała: - nie, wolę utrzymywać i karmić dwieście psów, niż dać nocleg i opierunek jakiemuś żołnierzowi. Wtedy też kobieta odesłała żołnierzy. Kiedy dowiedział się o jej słowach cesarz, rozgniewał się bardzo i rozkazał hrabinie, aby zakupiła dwieście psów. Hrabinie to bardzo pasowało, gdyż była namiętnym myśliwym. Od tego czasu ze swoją psiarnią przejeżdżała przez rozlegle lasy. Cala okolica rozbrzmiewała szczekaniem i skowytem jej zwierząt. Płoszyły one dziką zwierzynę, polowały na nią i rozszarpywały. A to, co pozostało, to zabijała dzika hrabina, która polowała na białym koniu. Raz zdarzyło się jej, że odstrzeliła sobie dwa palce u ręki. Nie przeszkodziło jej to wcale, gdyż dała sobie zrobić u zręcznego złotnika dwa złote palce i szalała bardziej niż dotychczas. Ponoć także po swojej śmierci nie zaznała spokoju. Dalej ze swoją sforą polowała na białym rumaku w swoim rewirze, a szczekanie i wycie psów rozbrzmiewało podczas ciszy nocnej. Okoliczni mieszkańcy często widzieli o północy myśliwych hrabiego, a po złotych palcach w dłoni kobiety jadącej na białym koniu rozpoznawali w świetle księżyca postać nieżyjącej już dzikiej hrabiny.

Grzegorz Wawoczny


WAW,04-08-2008
  :::  drukuj  :::  wyślij znajomemu  :::  
pigułka
pigułka
zapowiedzi
Klauzula informacyjna RODO - polityka prywatności.
Ta witryna internetowa wykorzystuje technologię plików cookie (tzw. "ciasteczek") w celu: administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług, w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). W tym przypadku, cookie przechowuje informację o unikalnym identyfikatorze sesji. "Ciasteczka" nie przechowują danych prywatnych dotyczących użytkownika, takich jak: imię, nazwisko, hasło, lokalizacja lub adres IP. Zamykając poniższe okienko, automatycznie wyrażasz zgodę na wysyłanie cookies do Twojej przeglądarki. Wtedy też, okienko z tą informacją nie będzie pojawiać się ponownie. Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies.
Przejdź do serwisu