Pietrowice
::: Biała postać

Kiedyś wystraszyła w piwnicy jednego ze służących i pobiła go tak swoimi kościstymi rękoma, że pamiętał o tym wydarzeniu przez całe życie. Dlatego służący szukali przed nią ochrony, a robili to tak, że najpierw posyłali do piwnicy psa, zanim sami weszli.

Historia Pietrowic Wielkich, założonych prawdopodobnie przez niejakiego Piotra, sięga drugiej połowy XIII w. Pierwszą wzmiankę o tej miejscowości można znaleźć w dokumencie biskupa ołomunieckiego Brunona z Schaunenburga, wystawionym 29 listopada 1267 r. w Ołomuńcu, który wyruszając z wyprawą krzyżową do Prus, wspomniał, iż przypadł mu majątek ziemski we wsi Pietrowice. Z rąk biskupów ołomunieckich Pietrowice przeszły w posiadanie świeckich rodów możnowładczych, w tym Reiswitzów posiadających liczne majętności na ziemi raciborskiej. W 1555 r. Sebastian Reiswitz von Kandrzin odziedziczył Pietrowice po swoim ojcu Wacławie. W 1676 r. Adam Henryk von Reiswitz sprzedał tę wieś za 13 tys. florenów hrabiemu Wacławowi von Oppersdorf. 10 kwietnia 1722 r.  zadłużone dobra pietrowickie, w części na północ od Cyny, zostały zlicytowane.

Nie wiadomo dokładnie, czy we wsi był zamek, czy też jedynie mniejszy pałac. Pewne jest natomiast, że znajdował się na miejscu obecnego Urzędu Gminy, który w 1873 r. kupił sołtys Johann Bernardt i po gruntownej przebudowie przeznaczył na szkołę. Budowlę w chwili zakupu otaczał park i ogród. Jakkolwiek niewiele wiadomo, kiedy ów zamek czy pałac powstał, to warto odnotować, iż aż trzykrotnie znalazł swoje miejsce w zbiorku legend Jerzego Hyckla. Pisze on: Tam, gdzie stoi teraz szkoła w Pietrowicach, wznosił się kiedyś w gęstym lesie piękny zamek. Od niego podobno prowadzić miały podziemne korytarze do fabryki słodu, a nawet do Jankowic. Właściciele zamku byli rozbójnikami, a ich przywódca nazywał się Piotr. Od jego imienia podobno wzięła imię ta miejscowość. Rabusie napadali na wędrowców w gęstym lesie, wkraczali także do wiosek, kradli bydło i podpalali domy. Łupy zakopywali pod ziemią, gdzie teraz stoi stodoła Franciszka, albo w wielkim rowie, który ciągnie się przez wioskę. Tam też mieli swoją jaskinię, w której niektórzy jeńcy musieli oddać życie. Po jakimś czasie zostali oni złapani i powieszeni na drzewach. Od tego momentu w okolicy zapanował spokój. Ich potomkowie leżą podobno przy murze zewnętrznym kościoła, tam, gdzie stoją białe kamienie z marmuru.

Legenda pierwszej klasy, ale nie wiadomo do jakich czasów się odnosi. Jak przystało na zamek o takiej sławie, nie mogło w nim zabraknąć ducha. Hyckel pisze: W piwnicach zamku w Pietrowicach Wielkich kiedyś straszyło. Postrachem była biała, chuda dama, która w ręce nosiła czaszkę. Kiedyś wystraszyła w piwnicy jednego ze służących i pobiła go tak swoimi kościstymi rękoma, że pamiętał o tym wydarzeniu przez całe życie. Dlatego służący szukali przed nią ochrony, a robili to tak, że najpierw posyłali do piwnicy psa, zanim sami weszli. Kiedy pies wracał z podwiniętym wiedzieli, że biała pani tam starszy. Białą panią widziała także chłopka, która w pobliżu zamku obcinała kiedyś liście rzepy. Było południe, a słońce świeciło bardzo mocno. Kobieta położyła się więc na chwilę na trawie, aby wypocząć. Zaledwie zamknęła oczy, poczuła dziwne uczucie, jakby w pobliżu była jakaś osoba. Zmęczona otworzyła oczy i zobaczyła białą postać przed nią stojącą, która obserwowała ją poważnie i badawczo. Zdziwiona kobieta podniosła się i chciała zapytać, kim jest ta nieznajoma i czego chce. Jednak nagle postać zniknęła, a kobieta pomyślała, że to był sen.

Ostatnia z legend mówi o tajemniczych muzykantach. W pokojach zamku było niesamowicie. Kiedyś syn właściciela leżał w łóżku. Nagle otworzyły się po cichu drzwi i do pokoju wszedł tłum muzykantów. Grajkowie popchnęli łóżko młodego człowieka na środek pokoju. Ten z przestrachem w milczeniu obserwował ich poczynania. Ci zaczęli grać. Była to straszna piosenka, która brzmiała w jego uszach jakby ostre noże cięły jego głowę. Nie mógł tego wytrzymać. Wyskoczył z łóżka i pobiegł do kuchni. Ale i tam dosięgła go nieznośna melodia. Wtedy upadł bez świadomości na podłogę i przez dłuższy czas był chory.

Grzegorz Wawoczny


WAW,04-08-2008
  :::  drukuj  :::  wyślij znajomemu  :::  
pigułka
pigułka
zapowiedzi
Klauzula informacyjna RODO - polityka prywatności.
Ta witryna internetowa wykorzystuje technologię plików cookie (tzw. "ciasteczek") w celu: administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług, w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). W tym przypadku, cookie przechowuje informację o unikalnym identyfikatorze sesji. "Ciasteczka" nie przechowują danych prywatnych dotyczących użytkownika, takich jak: imię, nazwisko, hasło, lokalizacja lub adres IP. Zamykając poniższe okienko, automatycznie wyrażasz zgodę na wysyłanie cookies do Twojej przeglądarki. Wtedy też, okienko z tą informacją nie będzie pojawiać się ponownie. Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies.
Przejdź do serwisu