::: Atrakcje turystyczne

Wszystko się zapadło, a z dumnego miasta pozostało jedynie rumowisko. Pokryło się ono z biegiem lat ziemią, zaroślami aż ślad po nim zaginął. Minęło kilka setek lat i na tym miejscu osiedlili się nowi ludzie, wznosząc osiedle zwane Łubowicami.

Jako że poprzednie trumny z ich szczątkami uległy spaleniu, kazał wykonać kukły, które ubrano i włożono do nowych trumien. Kolejny pogrzeb stał się faktem. Niestety późniejsze badania pokazały, jak bardzo pierwsi odkrywcy wieszczący sensację na skalę międzynarodową byli w błędzie.

Do dziś niezbadane są podziemia nawy głównej, które z pewnością kryją kolejne pochówki, może krypty grobowe, gdzie spoczęły zakonnice. Znajdujące się najbliżej ołtarza prezbiterium było zarezerwowane dla książąt i ich rodzin. Co ze swoimi majątnościami zrobiły raciborskie dominikanki? Czy tak jak chce legenda o cystersach z Rud, również one postarały się o ich ukrycie.

Starsi opowiadali, że przedarli się kiedyś przez fragment przejścia, ale nie mogli iść dalej, bo było zawalone. Czy owiane legendą tajemne lochy prowadzące pod Odrą z zamku do klasztoru dominikanek rzeczywiście istniały.

Od setek lat w kryptach nikt nie był, choć kryją szczątki władców księstwa Mieszka Otyłego i jego brata Władysław. Wedle zachowanych wzmianek, jeszcze w XVIII w. dominikanie, zanim musieli opuścić klasztor, szukali grobów władców. Zeszli do podziemi, ale na próżno.

Pastor, kiedy dowiedział się, gdzie należy szukać bunkra, podziękował leśniczemu za informację i odszedł. Przez kilka dni nikt z mieszkańców leśniczówki nie zaprzątał sobie głowy jego wizytą. Kiedy jednak po pewnym czasie leśniczy postanowił odwiedzić to miejsce, ku jego zdumieniu w betonowej podłodze zobaczył odsłoniętą skrytkę.

W jego stodole skarb swój zakopali, aby zachować go na przyszłą odbudowę klasztoru. Następnie rozeszli się po świecie. Kiedy po kilku latach wrócili i chcieli skarb odkopać, okazało się, że on znikł.

Po zajęciu pałacu przez Rosjan, jego wnętrza zostały całkowicie splądrowane. Co cenniejsze rzeczy wywieziono do ZSRR. Inne, w ich opinii bezwartościowe jak np. trofea, wyrzucali do stawu. Książki walały się po całym parku. Na marne poszła cała robota Bancka.

Jeden zaledwie człowiek okrył sławą raciborski browar zamkowy, warząc wyśmienitego pilznera, którzy urzekał smakiem piwoszy na całym Śląsku i Morawach. Problem w tym, że nie spisał receptury. Poznaj tajemnice raciborskiego browaru.

« poprzednia 1 2 3 4 5 następna »

pigułka
pigułka
zapowiedzi
Portal www.goraciborz.pl wykorzystuje pliki cookies, czyli tzw "ciasteczka". W przypadku braku akceptacji korzystania z plików cookies prosimy o opuszczenie strony.
Zamknij